• Wpisów:126
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:59
  • Licznik odwiedzin:7 291 / 1504 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
- Mówię o tym, co Cię boli, o czym nie chcesz mówić. Bo beze mnie w niewoli byś się pewnie zgubił.W beznadziejnej niewoli, która napawa gniewem.
- Dobra skończ pierdolić, wiele dała wiara w siebie.
- O proszę! Nasz Romeo w końcu gada coś z sensem.
- To nie tak kolego, nie chcę wkurwiać się więcej. Nie sądziłem, że to powiem, jednak się z Tobą zgodzę.
- Pokażmy szkołę tym, co nam staną na drodze!
 

 
Supermen już nie żyje, bo
Jaja to Krypton, przebiegły nicpoń, Su-super-chuj
Supermen już nie żyje, bo
Jest zwykła pizdą,
On klęczy liżąc, Ku-kulej już .. <3

 

 
Jakie życie potrafi być nieprzewidywalne.. <3 Chodziłam z nim do zerówki i podstawówki i nigdy o nim nie myślałam w ten sposób. Jego tata i moja mama chodzili razem do jednej klasy w podstawówce. Jak to jest możliwe że dopiero w gimnazjum jak okazało się ze jesteśmy razem w klasie i zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, zdałam sobie sprawę jaki on jest. W pierwszej klasie gimnazjum byliśmy przyjaciółmi, przez wakacje się nie widzieliśmy, lecz gdy zaczęła się druga klasa, zdałam sobie sprawę co tak naprawdę do niego czuje. I już nie chciałam być jego przyjaciółką, chciałam być kimś więcej. Każdy nam mówił że byśmy do siebie pasowali i byli byśmy śliczną parą. Nie byłam pewna czy on coś do mnie czuje. Wszyscy mówili ze tak, ale jak mogłam im wierzyć ? W środku grudnia trafiłam do szpitala Gdy on się o tym dowiedział od razu chciał do mnie przyjść. Byłam zdziwiona jego zachowaniem, ale zarazem byłam bardzo szczęśliwa. Pewnego dnia słyszę dzwonek do drzwi w szpitalu i pielęgniarka prosi mnie, ponieważ mam gości. Poszłam i zobaczyłam tam jego *.* i jeszcze dwóch przyjaciół z klasy. Byłam naprawdę szczęśliwa ze od razu ich przytuliłam. Wszyscy sobie usiedliśmy przy stoliku. Przez cały czas on mnie przytulał i trzymał za rękę pomimo tego ze nie byliśmy razem ja widziałam w jego oczach ze on coś do mnie czuje <3 .. Minęło trochę czasu i wyszłam ze szpitala, tego samego dnia miałam telefon od niego, z pytaniem czy może przyjść następnego dnia do mnie do domu. Oczywiście że od razu się zgodziłam. na drugi dzień około 15 słyszę dzwonek do drzwi. Idę otworzyć a tam On i mój przyjaciel z dzieciństwa który mnie również odwiedził w szpitalu. Gdy do mnie przyszli był to bodajże 20 lub 21 grudnia 2013r. Codziennie miałam od Niego sms'y czy może do mnie przyjść lub czy się z nim spotkam, byłam bardzo szczęśliwa <3 25 grudnia zadzwonił do mnie i się zapytał czy chce żeby do mnie przyjechał. Zgodziłam się,gdy przyjechał do mnie byłam bardzo szczęśliwa, on mnie przytulił tak bardzo mocno i powiedział że ma dla mnie prezent. Dostałam on niego piękny naszyjnik z 3 sercami. Nie mogłam się powstrzymać i dałam mu buziaka w podziękowaniu <3 26 grudnia znowu si spotkaliśmy cały czas chodziliśmy za ręce chociaż nie byliśmy razem, spotkaliśmy się z moją najbliższą przyjaciółką i jej chłopakiem. Chodziliśmy po mieście, robiło się coraz zimniej, ale gdy tylko na niego spojrzałam, w jego piękne niebieskie oczy, gdy mnie przytulał, od razu robiło mi się ciepło <3 Około 17.30 byliśmy u przyjaciółki mojego chłopaka na podwórku, siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy. Moja przyjaciółka zaczęła w pewniej chwili płakać, jej chłopak powiedział ze on się tym zajmie. Podczas gdy Ja siedziałam sobie na murku a On trzymał mnie za ręce, spojrzeliśmy się na siebie z uśmiechem, patrzyłam w jego oczy a on patrzył w moje, i w pewnej chwili pocałowaliśmy się. To było takie piękne, było ciemno, piękny księżyc, gwiazdy na niebie, no i te motylki w brzuszku. Czułam się niesamowicie <3 ..
No i od 26.12.2013 jesteśmy ze sobą do dzisiaj :3 <3 Jesteśmy ze sobą szczęśliwi, oczywiście zdarzają się nam kłótnie jak to w każdym związku, ale i tak nie potrafimy się na siebie długo gniewać. <3

Kocham Cię Misiu <3

 

 
Tylko jedno życie, jeśli pójdziesz złapać tą falę.
Wezmę ciebie tam jeśli kochasz moje błędy
Gotowy lub nie, zaczynamy, może zrobić się trochę nieporządnie

Będę twoją jedną jedyną szaloną nastolatką
Musisz dać się ponieść
Pozwól mi zabrać Cię na nieskończoną przejażdżkę
Będę twoją jedną jedyną, jedną jedyną, jedną jedyną szaloną nastolatką.. :3 *.*
 

 
When your dreams all fail
And the ones we hail
Are the worst of all
And the blood's run stale

I wanna hide the truth
I wanna shelter you
But with the beast inside
There's nowhere we can hide .. <3 ;**
 

 
Teraz widzę ogień we wnętrzu góry
Widzę ogień, który pożera drzewa
Widzę ogień, który drąży dusze
Widzę ogień, krew niesioną wiatrem
I mam nadzieję, że mnie nie zapomnisz.. *.* <3 ;*

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ja będę obok ...
Kiedy nikogo nie będzie i pomyślisz, że nikomu nie zależy.
Kiedy cały świat opowie się przeciwko Tobie
i poczujesz się osamotniony.
Ja będę obok ...
Kiedy ten na kim najbardziej Ci zależy,
nie będzie dbał o Ciebie.
Kiedy ten, komu dasz swoje serce, rzuci Ci je w twarz.
Ja będę obok ...
Kiedy osoba której zaufałeś, zdradzi Cię.
Kiedy ten z którym dzielisz wszystkie myśli i tajemnice,
nie będzie pamiętał nawet o Twoich urodzinach.
Ja będę obok ...
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebował,
to ktoś, kto Cię wysłucha.
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebował,
to ktoś, kto otrze Twoje łzy.
Ja będę obok ...
Kiedy Twoje serce będzie tak bolało,
że nie będziesz mógł nawet oddychać.
Kiedy będziesz chciał już tylko położyć się i umrzeć.
Ja będę obok ...
Kiedy zaczniesz płakać słysząc smutną piosenkę.
Kiedy łzy nie będą chciały przestać płynąć.
Ja będę obok ...
Więc widzisz, będę obok aż do końca.
To jest obietnica, którą mogę Ci dać.
Jeśli kiedykolwiek będziesz mnie potrzebował,
po prostu daj mi znak i znajdę się obok.
 

 
Wiesz kiedy jest prawdziwa miłość? Wtedy, gdy on zakocha się w Tobie potarganej, z czerwonym nosem i zachrypniętym głosem, a nie gdy będziesz szła po mieście w niebieskiej sukience i obejrzy się za Tobą jak sto innych facetów. Wtedy, gdy nie będzie cenił Cię za to jak wyglądasz, ale za to jaka jesteś i kiedy uświadomi sobie, że dajesz mu więcej emocji niż gra komputerowa.. ♥
 

 
Tak łatwo być przyjacielem, gdy nie ma żadnego problemu, ale jak zjawią się problemy to znika nie wiadomo czemu. Ty pocieszasz i współczujesz, lecz Jego nie ma kiedy Ty pomocy oczekujesz. Łatwo Mu być gdy u Ciebie są dobre czasy, lecz nie wtedy, gdy ujawniasz swoje grymasy. Łatwo przychodzi tylko dla własnej korzyści przy Tobie stać, o wiele trudniej od siebie coś dać. Przyjaźń to nie żadna w teatrze rola, liczy się w niej chęć pomocy i dobra wola, swoich praw dużo ma, prawdziwa wygrywa tylko wtedy, gdy jest szczera. Przegrywa ta w której się oszukuje i kłamie, zdrajcą jest ten co podstawowe zasady łamie..♥
 

 
Zagubiłam się w tym chorym świecie, który jest pełny rozczarowań i niepowodzeń. Zgubiłam się i nie mam pojęcia, którą drogę znów wybrać, aby stąd wyjść, bo boję się każdego ruchu. Czuję strach, że zbłądzę ponownie na krętą drogę, z której nie odnajdę tak szybko wyjścia. Bo nie mam już na to sił, aby szukać miejsca, które będzie dobre, które pokaże mi, że warto jeszcze iść bez błądzenia, bez strachu i niepewności..♥
 

 
-Możemy się spotkać? -Zapytała dziewczyna dzwoniąc do kolegi.
W jej głosie było słychać dziwny rodzaj smutku, jakiego on jeszcze nigdy nie słyszał.
-Pewnie. Za pięć minut tam gdzie zawsze? -Odpowiedział pośpiesznie.
-Tak.
I się rozłączyła.
Spotkali się w przestronnym miejscu gdzie nikt nie mógł ich zobaczyć.
Usiedli na huśtawce i odepchnęli się.
Kolorowa, chodź pozdzierana huśtawka poszybowała w górę.
-Po co chciałaś się spotkać?- Zapytał chłopak po chwili milczenia
Dziewczyna nie wiedząc jak mu to powiedzieć położyła głowę na wysokim oparciu huśtawki i zamknęła oczy. Po jej policzku spłynęła pierwsza łza.
-Co się dzieje? -Znów on zadał pytanie.
Huśtawka powoli się zatrzymywała aż w końcu stanęła.
Dziewczyna zeszła z niej i stanęła.
Chłopak poszedł w jej ślady.
Stali tak chwilę kiedy nagle dziewczyna odwróciła się i przytuliła się do niego szlochając cicho.
-Nienawidzę pożegnań...- Wyszeptała wciąż przytulona do niego.
Chłopak nie widząc co robić odwzajemnił jej uścisk. Jednak długo nie wytrzymał i zapytał.
-O jakie pożegnania Ci chodzi?
Odetchnęła głęboko.
-Wyjeżdżam...
-Ale wrócisz? -Zapytał przerażony.
-Nie...- Szepnęła.
Chłopak przytulił ją do siebie jeszcze mocniej.
Stali tak kiedy ona nagle się od niego odsunęła i szepnęła.
-Ale jest coś gorszego...
-Co może być gorszego od tego? -Zapytał on.
-Te że właśnie niedawno zrozumiałam jak bardzo mi na tobie zależy. Zrozumiałam że się w Tobie zakochałam.
Objął rękami lekko jej twarz i ją pocałował.
Najpierw w czoło, później w policzek, potem w czubek nosa, a na końcu w usta.
-Szkoda że tak późno...- Powiedział.
-Też tego żałuję...
-A kiedy wyjeżdżasz? -Zapytał.
-Jutro.
-Będę tęsknił...
-Ja jeszcze nie wyjechałam a już tęsknię... -Szepnęła przytulona do niego.
Nie wiedzieli co powiedzieć. Aż on znów zrobił pierwszy krok.
-Czas się żegnać tak?
Nie odpowiedziała.
Wzięła go za rękę i ruszyła.
-Odprowadzisz mnie? -Zapytała.
-Jasne...
I to było ich ostatnie spotkanie. Kiedyś tam się jeszcze zobaczyli ale to już nie było to samo...
 

 
-Czemu zawsze jestem sama?... Czemu nikt nigdy na mnie nie patrzy w "ten" sposób...?- Siedziała w ławce i myślała, będąc cholernie smutną. -Czemu nie pojawił się jeszcze ten jedyny...?
-A skąd wiesz? -Zapytał jakiś głos za nią.- Może już się pojawił.
Stał za nią ciemny brunet w skórzanej kurtce i motocyklowych butach.
-C-co? -Zająkała się.
Uśmiechnął się słodko, a jednocześnie niedorzeczne niebezpiecznie.
-Słyszałem jak mówisz do siebie... I postanowiłem odpowiedzieć na twoje pytanie.
Odwróciła się powoli w jego stronę i podniosła głowę. Niewiele widziała więc poprawiła okulary.
Prawdopodobnie zobaczyła miłość swojego życia.
-Co masz na myśli?- Zapytała się i ułożyła usta w grymas.
-To że często ludzie nie dostrzegają że miłość puka do ich serca, lub stoi obok. Ludzie uwielbiają użalać się nad sobą. Nie dostrzegają tego co najbardziej dostrzegalne.
Złapał jej twarz w swoje ręce pocałował tak mocno i namiętnie jak potrafił, a następnie odszedł i usiadł w swojej ławce wciąż się na nią patrząc.
Ona wyprostowała się i obejrzała zdezorientowana.
Rzucił jej kartkę.
"Poczekaj na mnie po szkole. Odprowadze Cię."
Spojrzała się na chłopaka, a on puścił do niej oczko.
Uśmiechnęła się, kiwnęła głową i odwróciła się.
-Boże...- Pomyślała- Może jednak nie jestem sama...? Może tak naprawdę nikt nie jest sam...?